czwartek, 18 października 2012

Pełnia jesieni









„Kształty jej nabrały harmonijnej pełni; postać owiewała jakaś dumna omdlałość. Był w niej geniusz spokoju, nienasycone pragnienie ciszy opromienionej słońcem, nieruchomej kontemplacji; odczuwała zmysłową rozkosz życia w spokoju, której dusze Północy nigdy nie zaznają. Z przeszłości zachowała przede wszystkim swą wielką dobroć, która przepajała wszelkie inne jej uczucia. Ale w świetlanym jej uśmiechu można było wyczytać coś nowego: melancholijną pobłażliwość, trochę znużenia, głębokie zrozumienie dusz ludzkich, szczyptę ironii, spokojny zdrowy rozsądek. Z wiekiem nabrała pewnego chłodu, który chronił ją od złudzeń serca; rzadko otwierała je przed kimś, z jasnowidzącym uśmiechem broniła się przed wybuchami namiętności, które Krzysztof z trudem powściągał”


Romain Rolland „Jan Krzysztof”







Jesienne talerzyki, czyli wariacja na temat talerzyków ze śliwkami

Śliwki, orzechy włoskie i laskowe, brązowy cukier

Kruche ciasto:

300 g mąki
100 g cukru pudru
200 g zimnego masła
1 żółtko

Zagnieść ciasto, zawinąć w folię i schłodzić w lodówce przez pół godziny.
Rozkwałkować, wykrawać talerzyki i wylepiać nimi natłuszczone foremki tartaletkowe.
Wziąć śliwki i orzechy, zrobić z nimi, co się chce i posypać obficie brązowym cukrem.
Piec  temp. 190 st. na złoty kolor (15-20 minut)
Częste pieczenie talerzyków zapewni naszym kształtom harmonijną pełnię!








15 komentarzy:

  1. Ładne zdjecia, mi sie szczegolnie podoba to z drzewem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i zapraszam stale na coś do kawy:-)!

      Usuń
  2. A czy gwarantują również dumną omdlałość?

    Cóż za język, jaka emocjonalność... bosssskie ;-)
    Talerzyki, niestety, też.

    Ściskam czule

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gwarantują nawet zmysłową rozkosz życia! A język? Cóż, Rolland!!! Ściskam czule takoż:-)

      Usuń
  3. oooooo, ja poproszę ładnie takie jedno talerzykowate ciasteczko ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma tak dobrze, musisz się do nas pofatygować osobiście!

      Usuń
  4. Piękny opis postaci... To może teraz opis jesieni? Reymonta proponuję, tak na szybko (nie mam dziś zbyt wiele czasu :():
    ...na dnie kotliny, dokoła stawu, leżała wieś i grała w słońcu jesiennymi barwami sadów - niby czerwono-żółta liszka, zwinięta na szarym liściu łopianu, od której do lasów wyciągało się długie, splątane nieco przędziwo zagonów, płachty pól szarych, sznury miedz pełnych kamionek i tarnin-tylko gdzieniegdzie w tej srebrnawej szarości rozlewały się strugi złota - łubiny żółciły się kwiatem pachnącym, to bielały omdlałe, wyschłe łożyska strumieni albo leżały piaszczyste senne drogi i nad nimi rzędy potężnych topoli z wolna wspinały się na wzgórza i pochylały ku lasom"
    Bezimienna do tej pory :)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Genialny cytat! W sobotę ruszam na poszukiwanie wsi grającej w słońcu jesiennymi barwami sadów i omdlałych łozysk strumieni!

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękny fragment opisu postaci.. i te wspaniałe zdjęcia.. Podziwiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Swietne połączenie, literatury z pieczeniem:)

    A kształty, z pewnością nabiorą pełni,jeśli upieczemy i zjemy te wszystkie smakołyki:))))

    OdpowiedzUsuń
  8. Jesień nas rozpieszcza w tym roku, a Ty nas rozpuszczasz - toż to małe dzieła sztuki i zapewne smaku! O zdjęciach, cytatach i pomyśle nie wspomnę, bo już nam słodko ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo za te miłe słowa, lejesz miód na mą duszę:-) Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  9. Piękny tytuł blogu i piękne zdjęcia. Z przyjemnością rozgoszczę się na dłużej częstując się jesiennym talerzykiem:)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło gościć Cię tutaj Aniu, bardzo lubię i podziwiam Twój blog i czuję się zaszczycona Twoją opinią! Pozdrawiam!

      Usuń